- Na zdjęciu świadectwo fermentacji burzliwej powarsztatowego CZARNEGO KRZYŻACKIEGO. Wybicie brzeczki/warki ok. 55ltr.
- Ekstrakt nadspodziewany (pilność kursantów!) - aż 14 stopni. Drożdże T-58.
- Ekipa w czasie pracy skrzepiała się m.in. zacnym pszenicznym ze stajni Krystiana.
- Do schłodzenia brzeczki wykorzystano blisko 1o. stopniowy mróz z soboty na niedzielę…



Czy receptura jak i sam proces wytwarzania ma jakiekolwiek oparcie w źródłach historycznych???
Proces.
Proces wytwarzania jest taki jak kiedyś, bo inny być nie może. No, może tylko to, że jesteśmy teraz “mądrzejśi” o termometr i wiedzę o enzymach w słodzie. Nadto piwo w Zakonie było chmielone prawdopodobnie od pewnego czasu. To, że było “czarne” od części słodu, który palono - też jest pewne, bo taka kompozycja w napitku dawała lepsze gaszenie pragnienia.
Drożdże. No, tutaj tajemnicę zabrali jakby zakonni browarnicy ze sobą, podobnie zresztą jak i wszyscy dawni piwowarzy.
Z mojej ułomnej wiedzy jeszcze jest jedna informacja, że piwa ówczesne były daleko słabsze: 2-3%. Ich celem było gaszenie pragnienia w bezpieczny* sposób, a nie wiadomy “wykon”.
Receptura.
Receptura jet raczej wynikiem procesów zdroworozsądkowych. Po dawnych piwach (vide piwo jopejskie, bardzo znane, dużo “młodsze”) receptur nie ma, bo… nie został żaden z mistrzów, ani uczniów. Po pierwsze nikt wtenczas nie umiał z tych ludzi … pisać. Po drugie mistrz przekazywał wiedzę czeladnikom i uczniom. Jak przychodziła jakaś zawierucha - recepura - mówiąc kolokwialnie - szła się czochrzać już na zawsze.
Czarne Krzyżackie jest - co do wytwórczości - szczegółowo opisane przeze mnie w KONFRATRZE nr 2 str 14: http://konfrater.pl
—
* - woda wówczas na ogół była skażona bakteriami (także groźnymi - stąd ówczesne epidemie), a piwo skutkiem gotowania brzeczki nie było.