Kategorie

Strony Przyjaciół

Strony, które odwiedzam

Tu także się udzielam

Nie każdy może poczuć wolność…

31 of październik 2008

Moja przygoda z żeglarstwem trwa już parę lat. W czasie tych lat udało mi się zdobyć uprawnienia do samodzielnego prowadzenia jachtów, a także trochę doświadczenia morskiego na różnych jachtach. W czerwcu tego roku postanowiłem zorganizować swój pierwszy rejs kapitański. O ile osiem osób chętnych na załogę znalazło się dość szybko, to dłużej trwało znalezienie odpowiedniego jachtu, który by nas pomieścił. Na Polskim rynku czarterów niestety nie ma zbyt wielu ofert. Jednak udało nam się znaleźć ładny jacht za dobrą cenę, o dźwięcznej nazwie Fantasia.

s/y Fantasia

Jacht ten to ręczna robota szkutnika z pod Warszawy, który naprawdę miał fantazję i zbudował z mahoniu 12 metrowy jacht, wzorując się na Holenderskiej konstrukcji Van de Stadt 40. Jacht ten wystąpił w klipie reklamowym jednego z polskich browarów pt. “Nie każdy…” kilka ostatnich sekund tego klipu to właśnie Fantasia.

Tak więc mając już jacht i załogę. Obrałem niezbyt ambitną trasę Gdynia-Władysławowo, a potem w zależności od pogody, porty zatoki gdańskiej.

Zabawy elektroniką, z Gdynią w tle

Zabawy elektroniką, z Gdynią w tle

Wypłynęliśmy z Gdyni w przyjemnych warunkach pogodowych z prognozą nie zapowiadającą zmian. Sprzyjające warunki utrzymywały się przez pierwsze dwie godziny rejsu. Zacząłem wprowadzać w arkana żeglarstwa morskiego członka załogi, który pierwszy raz żeglował, mówiąc że “żeglarstwo to nudy generalnie, chyba że coś się dzieje”. Krótko po padnięciu tych słów zaczęło się dziać!!

Wiatr nieznacznie wzrósł na sile, lekko szkwaląc, ale to wystarczyło, by przestała reagować płetwa sterowa na ruchy sterem. Jacht zaczął obrót w miejscu o 720 stopni w czasie, którego pękł szot foka jednocześnie raniąc w powiekę jedną z załogantek. Dzięki sprawnej akcji załogi opanowaliśmy sytuacje zrzuciliśmy żagle i na silniku odzyskałem sterowność nad jachtem ustawiając go dziobem do fali. Jednak emocje dały się we znaki i pojawił się brak zaufania do steru. Postanowiliśmy skrócić trasę i pierwszy etap rejsu zakończyć na Helu. Do którego udało nam się na silniku bez problemowo zawinąć i stanąć przy nabrzeżu. (Po rejsie okazało się że jacht ma błąd konstrukcyjny, źle dobrane siłowniki hydrauliczne do powierzchni płetwy sterowej.)

Fantasia na Helu

Fantasia na Helu

Po przybiciu do nabrzeża na Helu pełni adrenaliny jeszcze po “awarii” steru, opuściliśmy pokład jachtu bez klarowania…

W oczekiwaniu na klarowanie

W oczekiwaniu na klarowanie

sami zajmując się klarowaniem swoich nerwów, co widać na załączonym poniżej obrazku…

Odstresowanie

Odstresowanie

Po sklarowaniu nerwów i jachtu, przyjmując liczne wyrazy uznania od turystów pod tytułem “jaki piękny jacht”, które pozostawialiśmy bez komentarza, ruszyliśmy na posiłek na mieście. Po posiłku na Helskim deptaku, oddaliśmy się plażowym grą i zabawą z piłką.

Gry i zabawy z piłką

Gry i zabawy z piłką

Wieczór i cześć nocy spędziliśmy pod pokładem snując morskie opowieści, dbając jednocześnie by…

Pod pokładem...

Pod pokładem...

… nie zaschło nam w gardłach.

Bez komentarza

Bez komentarza

Następnego dnia rano, przywitała nas piękna pogoda idealnie nadająca się na żeglugę do Gdańska. Jednak znając słabości jachtu, na wstępie zrefowaliśmy grota.

refowanie

refowanie

Droga z Helu do Gdańska to była morska sielanka.

Pomiędzy Helem, a Gdańskiem

Pomiędzy Helem, a Gdańskiem

Pomimo że odległość od portów taka że można pływać na oko, ciężko było zrezygnować z elektronicznej nawigacji.

sztuka nawigacji

sztuka nawigacji

Wejście do Gdańskiego Portu, przepłynięcie kanałem portowym, następnie Motławą do mariny położonej na starówce przy ulicy Szafarnia to jedno z najciekawszych wejść portowych w jakie miałem okazje zawijać. Jest wodną atrakcyjną ścieżką historyczną. Od samego początku po wejściu za główki portu po prawej stronie witają nas zabytkowe zabudowania kapitanatu portu, oraz zabytkowa latarnia morska Nowy Port.

główki portu Gdańsk

główki portu Gdańsk

Przy wpływaniu do Gdańska zawsze towarzyszą mi pozytywne emocje.

wszystko OK

wszystko OK

Po lewej stronie, naprzeciwko kapitanatu natomiast znajduje się pomnik Westerplatte. Historyczne miejsce gdzie od strzałów z pancernika Schleswig Holstein rozpoczął się ciąg wydarzeń, który doprowadził ludzkość do największej tragedii w jej historii.

Westerplatte

Westerplatte

Nie daleko od Westerplatte znajduję się Twierdza Wisłoujście niegdyś strzegąca Gdańska przed wejściem wrogich okrętów do portu. Dziś zabytek bodajże o największym niewykorzystanym potencjale turystycznym w Gdańsku.

Twierdza Wisłoujście

Twierdza Wisłoujście

Po minięciu Wisłoujścia wpływamy na tereny pracującej Stoczni Gdańskiej. Miejsca związanego z wydarzeniami, które rozpoczęły proces dekomunizacji na świecie. Miejsce gdzie rodziła się wolna Polska.

suche doki, stocznia gdańska

suche doki, stocznia gdańska

Jeszcze tuż przed wpłynięciem Motławą w serce gdańskiej starówki, po prawej stronie mijamy dzielnice miasta zwaną Zamczysko. Nazwa ta pochodzi od zamku krzyżackiego, który stał w tym miejscu. A dzisiaj część jego murów stanowią ściany kamienic, stojących bezpośrednio przy nabrzeżu Motławy. Następnie już dobrze znana większości, Gdańska starówka. Jednak spojrzenie na nią od strony wody pozwala bardziej wczuć się w klimat portowego miasta.

Żuraw, widziany z Motławy

Żuraw, widziany z Motławy

Trasę tą mam okazje przepływać kilka razy rocznie. Za każdym razem wzbudza we mnie refleksje nad historią miasta, w którym się urodziłem, a nawet wywołuje poczucie dumy z tego faktu. Polecam tą trasę każdemu, nawet jak nie ma możliwości pokonania jej jachtem. W sezonie kursują po niej tranwaje wodne za przystępną cenę.

Po przycumowaniu jachtu w gdańskiej marinie. Część załogi z powodu różnych obowiązków opuściła jacht. Okazało się że zepsuta jest pompa wody. A następnego dnia w drodze do Jastarni przy przechyle okazało się że w zenzie jest pełno wody, a przy przechyłach jest jej w mesie po kolana. Jacht ku mojemu zdziwieniu nie był wyposażony w pompę zęzową!! Zamiast Jastarni zawinęliśmy do Gdyni i resztę dni czarteru spędziliśmy na biwakowaniu na jachcie.

Pomimo że rejs był krótki i niezbyt udany (woda w zenzie, brak pompy, awaria steru) to w czasie jego trwania zdobyłem bardzo dużo ciekawych doświadczeń. Wiem już jak reaguje na sytuacje kryzysowe,  wiem na co zwracać uwage przy przyszłych czarterach. Generalnie moja świadomość żeglarska wzrosła i jeszcz bardziej ciągnie mnie do pływania.


Post tags:

Komentarze: 12 »

  1. Następny taki reportaż to ma już być jako rejs Wielkiej Konfraterni Zacnego Jadła, Napitku i Rękodzieła. No już nie wokół Hornu, ale Przylądek Dobrej Nadziei… Hę?

    Komentarz od WitekC — listopad 1, 2008 @ 9:39 po południu

  2. Fajne fotki i fany opis Michale…ktoś kto nie jest fanem żagli czytając i ogladające może sie zafascynowac:)

    Komentarz od Barszcz — listopad 1, 2008 @ 11:51 po południu

  3. nieważne co robimy, ważne jak, dla mnie super.

    Komentarz od Bosa — listopad 2, 2008 @ 3:31 po południu

  4. Fajna sprawa. Szkoda, ze rejs krotki, ale mam nadzieje, ze to bylo tylko na rozgrzewke. Choc mam sie obecnie za gorala, uwielbiam morze i rejsy i musze sie przyznac, ze marzyla mi sie w mlodosci szkola morska. Zreszta dwoch moich kolegow z klasy zostalo kapitanami zeglugi wielkiej ( dzis na emeryturze ) i utrzymuje z nimi staly kontakt i czesto zabawiaja mnie morskimi opowiesciami.

    Komentarz od Pigwa — listopad 2, 2008 @ 5:53 po południu

  5. Teraz to nie ma bolca, że Michał ma zrobić nam rejsa latem! Na jubileuszowe, VII już waryjactwa w Parparach.

    Komentarz od WitekC — listopad 2, 2008 @ 6:10 po południu

  6. Można tylko pozazdrościć… gratuluje Michał :)

    Komentarz od marta — listopad 2, 2008 @ 11:44 po południu

  7. Hm, co mam napisać? Michałku po prostu super:-).

    Komentarz od Pati — listopad 3, 2008 @ 11:00 przed południem

  8. … fajny rejsik i super relacja. Trochę Bałtyczek zimny ale popływać można. Czy nie zabraliście ze sobą wędek na dorsza ?
    Pozdróweczka

    ps - z tego co mnie wiagomo DpS-ia ma jakąś krypkę ze szmatką zaparkowaną w Świnoujściu (czy gdzieś w pobliżu) … z niej to “stary” Wilk Morski jest … może się odezwie
    ahoj

    Komentarz od Chef Paul — listopad 3, 2008 @ 1:34 po południu

  9. Bardzo zacny to był rejs i czekam na Twój następny. Może znowu mnie weźmiesz za balasta. Tym razem obiecuję być w lepszej formie ;-p

    Komentarz od Martasiek — listopad 18, 2008 @ 7:22 po południu

  10. Marta masz to jak w banku!, choć to ostatnio to może nie najlepsze powiedzenie :)

    Komentarz od Michal — listopad 19, 2008 @ 6:51 po południu

  11. zglaszam sie :D

    Komentarz od radek — listopad 26, 2008 @ 9:52 po południu

  12. Pozdrawiam i ¿yczê najlepszego w rozwoju Twojego bloga. Tak Trzymaæ !

    Komentarz od zabawki — maj 11, 2010 @ 5:53 po południu

Kanał RSS dla tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Entries (RSS)
Comments (RSS)